29.03.2005 :: 18:53
Kilka słów o czyścu Czyściec jest miejscem, do którego trafiają dusze ani zbyt dobre, ani zbyt złe. Można by nawet powiedzieć, że jest to miejsce dla tych, którzy są nijacy - byli posłuszni prawu boskiemu i nie sprzeciwiali się głównym przykazaniom, ich uczynki jednak były na tyle grzeszne, że muszą je teraz odpokutować, aby dostać się do raju. Czyściec w historii pojawiał się od zawsze, ale największa jego popularność przypadła na czasy chrześcijaństwa. Nie chrześcijanie wymyślili jednak czyściec. W tradycji gnostyckiej taką funkcję spełnia Matarata, gdzie zbłąkana dusza pragnąca światła rajskiego szczęścia musi pokonać siedem strażnic. Każda ze strażnic symbolizuje wykroczenia, za które występne dusze cierpią katusze: zabójstwo, cudzołóstwo, kłamstwo, niesprawiedliwość, głodzenie niemowląt, lichwa, odmawianie jałmużny. W tradycji żydowskiej odpowiednikiem czyśćca jest Szeol. Obrazy katolickiego Czyśćca są barwne i bardzo dokładne. Dusze odbywają tam kary podobne do piekielnych, ale z nadzieją że cierpienie oczyści ich z winy. Najczęściej są to próby żaru lub lodowatego zimna. Historia o atostopowiczce Okoliczności pojawiania się autostopowiczki były podobne. Po prostu stała przy drodze i czekała, aż ktoś ją zabierze do samochodu i podwiezie. Młoda kobieta bez trudu zatrzymuje jedno z przejeżdżających obok niej aut. Nie jest uciążliwą pasażerką, bez trudu zabawia rozmową kierowcę. Prosi o podwiezienie do pewnej willi przy drodze. Po dotarciu na miejsce autostopowiczka prosi kierowcę, aby zadzwonił do drzwi domu, sama zaś pozostaje pod byle pretekstem przy samochodzie. Kiedy kierowca wraca okazuje się, że nikogo nie ma - autostopowiczka znika. Mieszkańcy domu wyjaśniają, że mieszkała tu kiedyś dziewczyna, która zginęła w wypadku samochodowym niedaleko stąd. Wypadek miał miejsce tam, gdzie dziewczyna zatrzymywała samochód. Różne wersje tej historii krążą po Ameryce i ubarwiają niejeden ciemny wieczór. Niektórzy uważają, że jest to duch indiańskiej kobiety, która powróciła na te ziemie wcielając się we współczesną postać dziewczyny. Nie robi ludziom nic złego, trzeba być jednak uważnym. Na dźwięk piszczących hamulców może stać się agresywna i demoniczna i doprowadzić biednego kierowcę do spowodowania wypadku samochodowego. W południowej części Niemiec w latach osiemdziesiątych XX wieku liczni kierowcy doświadczyli podobnej przygody. Podwozili pewną autostopowiczkę w dżinsach, która prowadziła z nimi ożywioną rozmowę, po czym rozpływała się w powietrzu. Nieraz działo się to podczas jazdy samochodem. Czy jest to współczesna wersja Białej Damy vel Frau Berta, starogermańskiej bogini straszącej niegdyś na bezdrożach?